środa, 29 lutego 2012

MOJE MIASTO

GLIWICKIE LWY

Urbo Gliwice,estas urbo en kiu mi loĝas preskaŭ 60 j.Vere dirante mi ne naskiĝis tie ĉi, sed en la rezulto mia longa restado kaj alkumitiĝo mi ekamis ĝin.Promenante tra la urba stratoj ĝoigas ĝia disvolviĝo, novaj objektoj,novkonstruitaj kaj renovigitaj.Diversaj valoroj estas akoraŭ pli multe, tamen ne eblas ĉiujn detale nomi, ĉar nur plej grava estas ĝenerala impreso. Čie estas videbla zorgo, pri kiu klopodas Urba Registaro, precipe en lastajn dekkelkajn jarojn. Afero ŝajnas esti mirinda,  sciante kiel aspektas nuntempe ekonomijajn  kondiĉoj en Pollando.Urba Estro bone mastrumas, kaj pronbable bone profitigas uniajn fundusojn. Mi deziras sekvajn sukcesojn! Por montri kiel bela kaj moderna okazadas nia urbo mi faris kelkajn filmetojn aŭtune 2011j.





W Gliwicach mieszkam już przeszło 60 lat, wprawdzie tutaj się nie urodziłam ,ale tak długi pobyt i przyzwyczajenie spowodowały ,że pokochałem to miasto. Spacerując po ulicach można zobaczyć jak rozwija się miasto jak są odnawiane i budowane domy i inne obiekty. Wiele  dobrych cech można by tu wymienić, jednak najważniejsze jest to jakie ogólne wrażenie sprawia jego wygląd. Widoczna jest tu troska Zarządu Miasta szczególnie w ostatnich kilkunastu latach, chociaż trochę to dziwne bo znane są obecne kłopoty finansowe Polski. Z tego wynika, że Prezydent Miasta dobrze gospodarzy i dobrze wykorzystuje fundusze unijne. Życzę mu dalszych sukcesów! Aby pokazać jak pięknym i nowoczesnym miastem stają się Gliwice, zrobiłem jesienią 2011j kilka filmików.

niedziela, 26 lutego 2012

Odnalezione, ale nie w pełni wykorzystane


Wykorzystując mego Bloga kieruje się do tych,  którzy zetknęli się z wierszem – piosenką mojej mamy pt. „Piosenka Marynarska”.  Znane mi jest istnienie i wydanie tego utworu, mam jego słowa i nuty z muzyką a nawet nazwisko kompozytora. Radość moja z odnalezienie znowu jednego z zaginionych utworów z przedwojennej twórczości  Anny Rudawcowej  jest jednak niepełna z powodu  braku  oryginału i możliwości odsłuchania  jego wersji muzycznej. Niestety nie znam nut i nie  gram na żadnym instrumencie. Może ktoś mi pomoże?

















Profitigante mian blogon, mi direktas min al ĉiuj, kiuj scias io pri verso – kanteto st. „ Piosenka Marynarska „de mia patrino poetino Anna Rudawcowa. Vere dirante mi jam trovis, antaŭ de mondmilitan verson, sed bedaŭrinde ĝi ne estas oryginalo nur bildo pri kanteto kun muziknotaro. Ne kontentigas min bildo de nekonata ĝis nun versaĵo kaj malĝojas, malebleco audi melodion. Eĉ mi na scipovas nek pianludi, nek alia muzikinstrunento. Kiu helpos al mi?

środa, 22 lutego 2012

O moim artykule

   Dziś otrzymałem od wydawcy egzemplarz czasopisma  „Zesłaniec” nr 49/2011 w którym ukazał się mój artykuł pt. „Anny Rudawcowej rozmowy z Syberią”. W artykule tym opisałem krótki życiorys mojej mamy oraz okoliczności w jakich nastąpiło  aresztowanie mojego ojca i deportacja na Sybir  Anny  Rudawcowej z dwojgiem dzieci  to znaczy ze mną i z moją starszą  siostrą Haliną. Uzupełnienie
artykułu stanowi moja recenzja  książki, mojej siostry Haliny Łupinowicz pt. „Skrzywdzeni”. W Tym egzemplarzu „Zesłańca zostały zamieszczone również dwa wiersze poetki Anny Rudawcowej
„W sybirskiej chacie” i „Golgota”.



En kvartala revuo „Zesłaniec” dediĉita al siberianoj aperis mian artikolon  titolitan „Interparoladoj de Anna Rudawcowa kun Siberio”. Temo de artikolo konsistas el nallonga biogramo de poetino kaj cirkonstancoj en kiujn estis arestita mia patro kaj ankaü deportada nin al Siberio. Artikolon mi komplekigis per recenzo de libro-ekmemoraĵ titolita: „Maljustulojn”, de kiu autorino estas mia fratino Halina Łupinowicz. En la sama revuo troviĝas du siberijan versojn de poetino Anna Rudawcowa:
„En siberia ĥato” kaj „Golgoto”

Początek Wielkiego Postu

Cindromerkredo


La Granda Fasto komensis




„Pamiętaj: z prochu powstałeś i w proch się obrócisz”



poniedziałek, 20 lutego 2012

Z MYŚLĄ O WIOŚNIE

MIELNO-DEPTAK


Printempo proksimiĝas!
En la netpaĝo www.esperanto.cba.pl aperis jam sciigo pri Ĉebalta Esperanta Printempo.
Organizanto  Pola-Esperanto Asocio Filio en Gliwice invitas Esperantistoj kaj simpatianoj al  atraktiva ripozado en atraktiva ripozloko Mielno ĉe Balta Maro.  Atenditaj ankaŭ estas ekstrlandaj gastoj. Bonvolu viziti tiun ĉi netpaĝon por ekscii pli multe da  informoj.

Na w/w stronie internetowej, pojawiła się informacja o Bałtyckiej Wiośnie Esperanckiej.
Organizator wypoczynku, Gliwicki Oddz. Polskiego Związku Esperantystów zaprasza zainteresowanych do atrakcyjnej nadbałtyckiej miejscowości Mielno. Oczekiwani są również  goście z zagranicy. W celu dokładniejszych informacji należy odwiedzić wyżej wskazaną stronę internetową.


niedziela, 19 lutego 2012

LUPO-WILK-WOUK


Aktuala, vintra rakonto por infanoj, de Anna Rudawcowa skribita antaŭ Dua Mond Milito.



W O U K
Aŭtorino: Anna Rudawcowa
Esperantigis: Krystyna Grochocka

Tiu ĉi jare la vintro estis tre severa. Frostegoj komenciĝis de Kristnasko
kaj ŝajnas resti sen fino. Ĝi enblovis grandegajn tumulojn de neĝo, inter
kiuj tute kaŝiĝis pajlaj tegmentoj de vilaĝanaj domoj. Nokte lupoj alvenis
en vilaĝon preskaŭ ĝis la kabanoj, vekante loĝantojn per teruriga hurlo.
Kaj en sekvonta tago tiu kaj alia mastro ne povis trovi porkidon aŭ ŝafon.
Iun vesperon la sovaĝaj bestoj postkuris vilaĝestron revenantan per
sledo el urbeto.
Li apenaŭ kapablis fuĝi, ĵetinte en mezon de la bestaro flamantan faskon
de pajlo. Sed li ege timis!
Kaĉjo ankaŭ timas lupojn. Al lernejo en najbara vilaĝeto estas du
kilometroj, kaj oni devas iri per kampa vojo apud arbaro. Ne grava estas
tio, ke pala, vintra suneto brilas! Oni scias, ke malsata lupo en hela tago
povas ĵeti sin sur elektitan kaptaĵon! Kaj hodiaŭ, kiam li eliris en lernejon,
paĉjo diris, kvazaŭ ŝerce: "hladzi Kaziuk, kab ciebia pa darozie wouk nie
uchapiu! (Atentu, ke dumvoje lupo ne kaptu vin!).
Tial Kaĉjo vadas preskaŭ ĝis la zono, en neĝamaso kaj maltrankvile
ĉirkaŭrigardas. Varmege estas al li pro timo kaj peno, malgraŭ ke li havas
mizeran vestaĵon: flikitan kaftanon de patrino, kaj sur la piedoj –
grandegajn feltajn ŝuojn de patro, en kiuj li aspektas kiel kato en ŝuoj.
- Ankoraŭ iomete, jam mi estas proksimete! –li aldonas al si kuraĝon,
kiam li ekvidis la unuajn malproksimajn kabanojn. Sed kio estas tio? Trans
kampo, rekte al la knabo galopas iu granda hara estaĵo kun eltirita
lango.
Wouk! (Lupo!) – timigita knabeto kriegis per nepropra voĉo kaj provis
fuĝi. Sed li senmoviĝis en longa patrina kaftano kaj falis sur malvarman
neĝon. Post momento li ekaŭdis super sia kapo spiregon de terura lupo
kaj sentis ĝian varmegan spiron. – Nun ĝi manĝos min, li ekpensis kun
malespero kunpremante palpebrojn.
Sed la lupo eble ne havis malbonajn intencojn. Ĝi nur flaris la kuŝantan
knabon, kaj poste ĝoje ekhurletis kaj per vasta lango tuŝis lian blankan
pro timo vizaĝeton. – Kia straga lupo! – pensis Kaĉjo kaj sigarde
malfermis unun okulon. Ja tio estas Zagraj! - amata Zagraj! - li kriis
subite kaj staris sur teron. Jes, dubo ne estis. Luphundo Zagraj, la hundo
de sinjorino instruistino kaj ĝenerala favorato de ĉiuj lernejanoj, saltis
antaŭ la knabo kaj grimpis sur malantaŭaj piedoj.
- Zagraj amata, honesta hundego! - ĝojis Kaĉjo, premante al si kapon de
supozebla lupo.
Kaj Zagraj rigardis la knabon tiom saĝe, kvazaŭ komprenus ĉion kaj ĝoje
vostumis.



Opowiadanie dla dzeci 
WOUK

Zima była tego roku bardzo surowa. Mrozy trzymały siarczyste od samej wigilii i zdawały się trzymać bez końca. Śniegu nawiało olbrzymie kurhany, wśród których schowały się zupełnie słomiane strzechy chat. Nocą wilki przychodziły do wsi, prawie pod same chałupy, budząc mieszkańców przeraźliwym wyciem. A na drugi dzień ten i ów gospodarz nie mógł doliczyć się prosiaka lub owcy. Któregoś wieczora rozzuchwalone bestie goniły sołtysa powracającego saniami z miasteczka. Ledwo im zdołał uciec, rzucając w sam środek gromady płonącą wiązkę słomy. Ale strachu się najadł i to nie byle jakiego! Kaziuk też boi się wilków. Do szkoły w sąsiedniej wiosce jest dwa kilometry, a idzie się polna drogą tuż koło lasu. Co z tego, że skąpe zimowe słonko przyświeca! Wiadomo, głodny wilk potrafi i w biały dzień rzucić się na upatrzona zdobycz! A dziś jak na złość, gdy wychodził do szkoły, tatko powiedzieli, niby żartem: "hladzi Kaziuk, kab ciebia pa darozie wouk nie uchapiu! (Uważaj, żeby cię po drodze wilk nie złapał!).
To też brnie Kaziuk prawie po pas, śnieżną zaspą i rozgląda się niespokojnie dookoła. Gorąco mu ze strachu i wysiłku, choć przyodziewek ma na sobie marny: matusin kaftan połatany, a na nogach olbrzymie ojcowskie wojłoki, w których wygląda jak kot w butach.
- Jeszcze trochę już bliziutko! - dodaje sobie otuchy na widok pierwszych odległych chat. Ale co to? Przez pole na przełaj, prosto na chłopca pędzi jakieś wielkie kudłate stworzenie z wywalonym ozorem.
- Wouk! - wrzasnął nieswoim głosem przerażony chłopczyna i rzucił się do ucieczki. Ale zaplątał się w długich połach matusinego kaftana i runął jak długi na zimną pierzynę śniegu. Po chwili usłyszał nad swoją głową sapanie strasznego wilka i poczuł jego gorący oddech. - Już po mnie pomyślał z rozpaczą, zaciskając powieki.
Ale wilk widocznie nie miał złych zamiarów. Obwąchał tylko leżącego chłopca, a potem zaskamlał radośnie i szerokim ozorem przejechał po zbielałej ze strachu buzi. - Jakiś dziwny wilk! - pomyślał Kaziuk i ostrożnie otworzył jedno oko. - Ależ to Zagraj! Kochany Zagraj! - krzyknął nagle i zerwał się z ziemi. No tak, nie ulegało wątpliwości. Wilczur Zagraj, pies pani nauczycielki i ogólny ulubieniec całej szkoły, skakał przed chłopcem i wspinał się na tylne łapy.
- Zagraj kochane, poczciwe psisko! - cieszył się Kaziuk, tuląc do siebie łeb domniemanego "wouka".
A Zagraj patrzył na chłopca tak mądrze, jakby wszystko rozumiał i radośnie merdał ogonem.
                                     Anna Rudawcowa




poniedziałek, 13 lutego 2012

S Y B I R A C Y- S I B E R I A N O J


JEŚLI MY ZAPOMNIMY O NICH,
TO TY BOŻE ZAPOMNIJ O NAS





W 72ą rocznicę pierwszej wywózki na Polaków na Sybir w kościele garnizonowym w Gliwicach odprawiona została uroczysta masz św.
za Sybiraków, żyjących, zmarłych i za tych co nie doczekali powrotu do Ojczyzny bo zmarli z głodu,  chłodu i ciężkiej fizycznej pracy.






Dimanĉe en garnizona preĝejo en Gliwice, okaze 72a datreveo de unua deportado de Poloj al  Siberio, estis celebrita solena sankta meso. Ĝi estis dediĉita por ankoraŭ vivantaj  Siberianoj kaj ankaŭ por tiujn, kiujn jam mortis kaj restis entombigitaj en frmda glcikovrita tero.

 















  


czwartek, 9 lutego 2012

ZAPROSZENIE


Pola Asocio de Siberianoj invitas ĉiujn volontulojn partopreni solenan sanktan meson kiu okazis en72a datreveno de unua deportado de Polaj ekzilitoj al Siberio.

Jen la invitilo-informilo

środa, 8 lutego 2012

CHŁÓD WSPOMNIEŃ


Siedząc w ciepłym, jasnym pokoju, gdy za oknem mróz siarczysty, jedynie na wspomnienie mrozów syberyjskich robi mi się zimno. Jednak chłód wspomnień, to nie ten sam chłód jakiego doznawali wygnańcy. Dziś  mnie samemu wydaje się to nieprawdopodobne jak można było przeżyć taki koszmar jakim była nasza tułaczka, gdy leżąc w barłogu głodny i zziębnięty jedynym ciepłem były wiersze i opowiadania mamy, a  rozgrzewała nadzieja na powrót do ojczyzny i siła woli przetrwania.

En siberia ĥato
En siberia ĥatoMalvarme, sombre en ĥat' siberia,
Blanka je prujno kaj griza ĉagreno.
Ĉe la fenestro plena da glacio
Frostas figuro de la Dipatrino.
Gastas severa frosto en la ĥato,
La malsat' frapas pli kaj pli obstine.
Ho! kien iri serĉi la kompaton?
Ĉu en sufero iu helpos fine?
Nenia leĝ' por bestoj kaj povruloj,
Por la viktimoj de fia perforto.
Kiu nin juĝi kaj helpi alkuros
Por lastmomente savi nin de l' morto?
En la ĥat' ploras l'infanoj malsataj
Kuŝantaj kuntirite sur ĉifonoj.
Kiu kondamnis ilin je sort' aĉa,
Fisort' hunda por ĉi miaj infanoj ?
Kiu tiel implikis niajn vojojn
Kaj nin ĵetis en neĝ-nuban venton,
Nur frost', mizero, sin kaŝas en anguloj,
La mort' kaj frenez' montras nigrajn dentojn.
Morti en fremdej' estas ja terure:
Lastan esper-sparkon en la kor' sufoki.
La patrujon plej karan, ununuran
Eĉ el la tombo ni daŭros alvoki.
Diri nenion, plendi al neniu,
Malsaton kaj froston brulajn elteni.
Kiel hundo mortanta pro rabio
Per lastaj fortoj al la hejm' reveni!
Anna Rudawcowa
Esperantigis Helena Tylipska
Loĝejo estas varma kaj hela, mi ne sentas ĉi tie eksteran vintran froston, tamen memorigo de siberijaj frostoj malvermigas min.Tamen la memorigo ne estas  same kiel reala malvarmego, ĝi estas trute ilia, kruela vntro por Polaj ekzilitaj mizeruloj.Hodiaŭ eĉ al mi mem, ne estas kredebla tiama terura situacio, ŝajnas esti kiel pasinta terura sonĝo. En pajlokuŝejo, malsata varmigis min nur patrinan voĉon leganta rakontoj kaj versojn plenaj de espero pri baldaŭa revenigo Patrujon.


sobota, 4 lutego 2012

TAK BYŁO


W latach 50-tych,w okresie PRL-u cenzura była nieubłagana, postępowała wg zasady: -nie jesteś z mami, to jesteś przeciwko nam- i tą zasadę konsekwentnie stosowała wobec mojej mamy Anny Rudawcowej. Wszelkie próby wydania drukiem czegokolwiek spotykały się z odmową bez podania wyraźnej przyczyny. Odwlekane i pokrętne odpowiedzi zniechęcały  coraz bardziej mamę do twórczości, a  rezultatem było rozgoryczenie i  całkowita apatia twórcza.  Brak uporu, wytrwałości i nadwątlone zdrowie spowodowane 6-cioletnim wygnaniem na Sybir, ciężką pracą fizyczną, głodem, zimnem i chorobami, również nie sprzyjały twórczości. Niedoceniana, pozostała w ukryciu nie doczekawszy zmiany upokarzającego ją systemu gdyż nie umiała  tak jak inni twórcy, ukryć swoich poglądów politycznych.
W dorobku swojej twórczości miała również napisanych kilka książek, których rękopisy nie zostały zwrócone przez mające je wydać wydawnictwa.
Zamieszczone poniżej nadal czekają na wydawcę i sponsora.