środa, 13 kwietnia 2016

NOC 13 KWIETNIA 1940 ROKU

13 kwiecień 1940 rok !
To już 76 rocznica naszej wywózki na Sybir. Wracają wspomnienia, czy to był zły sen, koszmar? Sam w to uwierzyć nie mogę, że organizm ludzki takie warunki może przetrzymać. Znieść głód, zimno, łachmany, wszy i choroby i praca ponad siły od świtu do nocy. Niewiarogodne jest to również dla tych co czytają te słowa. Skąd mają wiedzieć o tej tragedii tysięcy Polaków, i o tysiącach pomarłych  na skutek chorób i wycieńczenia Przez lata  nie uczono ich w szkołach, a nawet dziś gdy się obchodzi różne rocznice, o sybirskiej gehennie media w naszego Kraju milczą jak zaklęte. A nawet gdy pojawi się lakoniczna zmianka o masowych wywózkach to brzmi ona tak, jak mówi się dziś o tych co wyemigrowali do innych krajów do pracy, ot zwykła informacja jakich wiele. Żal i zniesmaczenie, gorycz tych co jeszcze żyją ich wspomnienia cierpień, które przeszli, tych śmierci, osieroceń, rozpaczy których byli świadkami często nie pozwalają im zasnąć w nocy.
                                               Ty Panie Boże o nich nie zapomnisz.

                                                             KRZEŻ SYBIRAKA                    
,
13 kwiecień

Noc 13 kwietnia...
Świat się zapadł i powstał nowy, straszny całkiem inny,
Gdy wyciągnięta w mroku chamska łapa
Zburzyła gniazdo nasze - dom rodzinny.
Stukanie do drzwi...
Natarczywe dłonie za klamkę szarpią chytre i sprężone.
Błysk świadomości: to już koniec, koniec.
Modlitwa cicha "Pod Twoją Obronę"...
Łomot buciorów ciężkich.
W okno świeci blaskiem latarki i odchodzi potem...
W łóżeczkach płaczą obudzone dzieci,
A serca biją, biją im jak młotem.
Te obłąkane strachem oczy dziecka,
Usteczka drżące, nieprzytomne, blade!
Za drzwiami krzyk!
"Atkroj! zdzieś właść sowiecka!"
I myśl:
Skończone... trudno!... nie ma rady!...
Już są w mieszkaniu - uśmiechnięci, grzeczni
I tylko w oczach czai się coś na dnie,
A serce bije, że jest niebezpieczne,
Cios wymierzony lada chwila spadnie.
Rewizja...
Na ścianie cień jak plama,
Szpiegowski wzrok co każdą rzecz przewierci,
Pamiątki drogie w chciwych łapach chama
I wreszcie wyrok..
Prawie wyrok śmierci!
Podróż w wagonach ciemnych... jak bydlęta!                     
Kraty okien... Jeszcze raz przed nami
Ta polska ziemia, ta najdroższa, święta,
Ta męczennica co nas żegna łzami.
A potem pól rosyjskich szary smutek,
Zgnębieni, głodni ludzie na peronie
I szare niebo chmurami zasnute,
Zamarłe oczy i bezsilne dłonie.
I wreszcie stepy...
Stepy i burzany,
Kirgizów twarze, wiatru dziki lament
I pierwszy rok wśród nędznych chat z samanu,
Długi - jak wieczność,
Czarny - jak atrament.
                  ANNA RUDAWCOWA

,
Sybir 1941 rok. W pierwszą rocznicę wywozu.Sybir 1941 rok. W pierwszą rocznicę wywozu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz