sobota, 14 stycznia 2012

Moja refleksja do wiersza ISKRY


Piękny wiersz, a zarazem proroczy. Nawet nie trzeba było cudu, żeby autorka tak wspaniałej poezji, stała się znaną i powszechnie publikowaną poetką. Droga na szczyty Parnasu nie była jednak łatwa,  i nie była też zamierzona, gdyż  poezja  jej  podobnie jak u  większości poetów była wynikiem głębokich odczuć autorki. Rozwijający  się aktywnie talent pisarski został przerwany wybuchem  Drugiej Wojny Światowej  i wywózką na Sybir. Brutalna rzeczywistość, głód, zimno i morderczo ciężka fizyczna praca, a nade wszystko tęsknota za utraconą ojczyzną i bezsilność wobec przemocy, nadały tej poezji szczególnej wartości. Los dla tej poetki  szczególnie nie był łaskawy, ponieważ nawet po wymarzonym powrocie do  kraju, żyjąc w ciężkich warunkach materialnych, cenzura reżimowa konsekwentnie odmawiała  zezwolenia na wydanie drukiem czegokolwiek, nawet całkowicie obojętnych  politycznie bajek dla dzieci. Dopiero w latach 90-ch twórczość poetki Anny Rudawcowaj została doceniona, ale niestety już po jej śmieci, zresztą podobnie jak to  często się  zdarzało ze znakomitymi twórcami  z dziedziny literatury i sztuki. Pod koniec tej mojej krótkiej refleksji, doszedłem do wniosku że poetka  licząc na cud, miała podstawy do tego, żeby mieć wątpliwości czy jej twórczość zostanie doceniona. Na szczęści stało się inaczej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz