niedziela, 16 marca 2014

Z ZAPISKÓW I RĘKOPISÓW POETKI



                                  
Na długo utkwiło w pamięci poetki Anny Rudawcowej zdarzenie, którego była świadkiem. Jako osoba głęboko wierząca i wrażliwa odczuwała potrzebę   zareagować  i wyrazić swój sprzeciw posługując się piórem, w sposób typowy dla poetów i  osób o głębokim życiu duchowym pisząc:

                                                       LIST DO NIEZNAJOMEGO  
Wczoraj  w tramwaju tak bezlitośnie szydził pan z ludzi wierzących! Dlaczego? Dlaczego jadem i nienawiścią przesycone było kazde Słowo o Bogu, dlaczego padały takie określenia jak „bajki dla dzieci” i  „niedorzeczny wymysł”? Ileż w tym wszystkim było niekonsekwencji! „Trzeba walczyć z bajką, trzeba ją wykorzenić”… Ale czyż rozsądny człowiek nienawidzi bajki? Czy ją zwalcza? Walczy się z czymś konkretnym, z czymś co istnieje. Tyle przecież mamy  pięknych greckich i różnych innych mitów, uczymy się ich w szkole i nikomu nie przychodzi do głowy z tego powodu płonąć gniewem oburzeniem  bluzgać szyderstwami. Nienawiść jaka objawiła mi się wczoraj to nie zwalczanie mitów, to bunt przeciw istniejącej, lecz nie zrozumiałej Potędze, to podświadoma rezygnacja z rzeczy dla Pana niedostępnych do których nie dorasta się ani umysłem, ani sercem. Ponieważ nauka, jaka głosił cichy, pełny ofiarnej miłości Chrystus, dla Pana jest nie do przyjęcia, wiec opancerzył się Pan nienawiścią i ta nienawiść posuwa tak daleko, że chętnie zatrułby nią dusze innych ludzi.
Ale wydrzeć człowiekowi wiarę, to znaczy zbić w nim serce i wszystko co ma najlepszego. To znaczy odebrać mu jedyną pociechę i zostawić w mroku samotnego i bezbronnego na rozstajnych drogach pełnych niebezpieczeństw. Ten kto dobrowolnie połyka truciznę, jest nieszczęśliwym samobójcą, ten co świadonie zatruje innego człowieka staje się mordercą i zbrodniarzem. A czy Pan sam zupełnie w nic nie wierzy? Nie ma żadnego własnego bóstwa?
Nieprawda! Pan tez z pewnością ma swój ołtarz, a na nim w najlepszym wypadku jakąś ideę, może nawet wzniosłą, a najprawdopodobniej zwykłego ułomnego człowieka (może siebie samego), albo złotego cielca – marny pieniądz! Tylko ten ołtarz może runąć w każdej chwili, a  bóg zmieni się -  niezależnie od koniunktury – na innego bożka przed którym będzie Pan bił pokłony. A nasz ołtarz, ołtarz ludzi wierzących jest mocny, trwały, nienaruszalny,
Nasz Bóg – Bogiem Wielkim , Potężnym i Doskonałym. On nas nie uczy nienawiści lecz przebaczenia. Dlatego patrzyłam na Pana z litością, a zamiast dyskusji
Zrobiłam jedna uwagę, którą dziś powtarzam: trochę więcej tolerancji, szacunku do cudzych uczuć, trochę więcej kultury, a życie stanie się o wiele prostsze.
                                                                                        Anna Rudawcowa
                                                                        

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz