wtorek, 12 czerwca 2012

AGRABLA SURPRIZO


Hieraŭ kun granda ĝojo mi ricevis belege esperantigitan per samideano Edward Jaśkiewicz,verso  st. “Do Braci” de poetino Anna Rudawcowa .
Edward Jaskiewicz estas  tradukisto, kiu perfekte sentas etoso en kiu la verso estis skribita  kaj en la sama etoso interpretas tradukaĵojn. Krom tio li scipovas konservi rimon kaj ritnon, konvene kunigi vortojn kaj adaptigi ilin  en tradukita verso.
Koran dankon sinjoro Edwardo!
Bonvolu tralegu mancitan verson en ambaŭ lingvojn, orginala kaj en Esperanto.

  
Wczoraj spotkała mnie wielka radość bo otrzymałem od  znakomitego esperantysty Edwarda Jaśkiewicza tłumaczenie  wiersza pt. „Do Braci” mojej mamy Anny Rudawcowej. Jest to już drugi przekład wiersza mojej mamy Anny Rudawcowej  na j. Esperanto tego wybitnego  esperantysty. Jego tłumaczenia charakteryzuje to ,że doskonale wyczuwa atmosferę w jakiej był tworzony utwór przez autora  jak i zachowanie rymów i  rytmu wiersza i jego melodykę.
Tu na moim blogu serdecznie dziękuję Panu Edwardowi, gdyż dzięki  tłumaczeniom na j. Esperanto wiersze Anny Rudawcowej będą znane na całym świecie (już są znane). Język międzynarodowy żyje i  rozszerza się jego zastosowanie we wszystkich dziedzinach i oczywiście w literaturze.
Oto piękny wiersz Anny Rudawcowej pt. „Do Braci” i piękne jego tłumaczenie..


Al Gefratoj

Nin sort’ malbona ĵetis kun hororo
En kazaĥiajn stepojn por vagad’,
Al ni kaŭzante krom vundita koro
Suferon longan kun vivo-degrad’.
Per trajn’ fantoma nin veturiganta
Trans la riveroj, forstoj, siberia zon’.    
For de Patrio ne plu ridetanta
Veturis orfe ni al ĉi prizon’.
Per plektiĝantaj reloj arĝentbrilaj,
Dentradoj ŝtalaj de la trajno ĉi
La ekzilintojn senkulpajn, trankvilajn
Oni direktis nun al. Siberi”.
Venas larmoj viaj! Eĉ konfeso ĉia
Ho,vi Gefratoj sen Patrio nun
Trapasos nokto ku rezultoj ĝiaj,
Kaj sur Patrio rebrilas lasun’!

Pole verkis: Anna Rudawcowa
En Siberio. En la jaro 1940
Esperantigis: Edward Jaśkiewicz
11-an de junio en la jaro 2012


Do Braci
Zły los nas rzucił w stepy Kazachstanu,
Zły los nas wygnał na tułaczkę w świat,
Gdzie każde serce jest otwartą raną,
Gdzie każda chwila jest szeregiem lat.
Upiorny pociąg wiózł nas poprzez rzeki
I przez uralskich gór zębaty pas,
Ojczyzny uśmiech - smutny i daleki
Bladł coraz bardziej, wreszcie całkiem zgasł.
Złapało życie w swe żelazne tryby,
W stalowe koła, sploty srebrnych szyn
Wygnańców tłum, rzucony tu na Sybir,
Za ciężki grzech nie popełnionych win.
Nie trzeba łez! Nie trzeba słów ni wyznań,
Bo każda skarga zabrzmi tu jak zgrzyt.
O Bracia moi! Ludzie bez Ojczyzny!
Przeminie noc, a po niej przyjdzie świt!
Sybir 1940 rok
Anna Rudawcowa





1 komentarz:

  1. Nie powstrzymałem się od tego żeby tak pięnego komentarza tu nie wkleić:
    Piękny aż czuję dreszcz I ta nostalgia do tej ukochanej dopiero co opuszczonej ojczyzny i ta bardzo wymowna skarga:"za ciężki grzech niepopełnionych win".Pięknie i bardzo plastycznie pokazana ta niechciana droga przez to nie dostrzeżone piekno krajobrazu pięknych rzek i pasm gór......Dzięki Donku,że dzielisz się swoją radością.Jesteś prawdziwym syne.

    OdpowiedzUsuń