niedziela, 11 grudnia 2011

CHOINKA



Choinka

Ubrali choinkę w powiewne welony,
W złociste brzęczące łańcuchy,
Ubrali gałązki pachnące, zielone
W zabawki tęczowe i kruche.
A potem wysoko, na samym wierzchołku
Przypięli gwiazdę - nic więcej,
A niżej - ślicznego, jak pazik aniołka
I Dziecię uśpione w stajence.
I nikt kto się cieszył jej blaskiem i krasą,
Jej szatą wspaniałą i cienką,
Nie wiedział że biedna tęskniła za lasem
I swoją skromniutką sukienką.
I nikt nie domyślił się tej tajemnicy
I nikt nie dowiedział się wcale,
Że krople - bursztyny, że krople żywicy,
To łezki tęsknoty i żalu.
Lecz potem, gdy zabrzmiał śmiech dzieci i żarty,
Gdy świeczek błysnęły ogniki,
Ujrzała choinka szeroko rozwarte
Oczy małego chłopczyka.
A było w nich tyle dziecięcej radości
I były tak jasne jak zorze,
Że już nie pragnęła choinka wolności
I już nie myślała o borze.

                 Anna Rudawcowa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz