Translate
niedziela, 18 marca 2018
SKOPIOWANE Z BLOGA CHOSZCZOWKA.BLOGSPOT.COM
Odzyskana poezja
Dzisiaj będzie o miłości i wdzięczności. Syna do matki. A dokładniej, będzie o panu Bohdanie, synu Anny Rudawcowej, której wiersze poznałam dzięki przedwojennym Płomykom, które kolekcjonuję i chętnie przeglądam. Zamieściłam na blogu fragmenty publikowanych w tychże Płomykach wierszy poetki i dzięki temu odezwał się do mnie jej syn, z prośbą o ich udostępnienie. Wysłałam wszystkie wiersze, jakie udało mi się znaleźć. I tak zaczęła się nasza znajomość.
Anna Rudawcowa to postać niezwykle interesująca. Urodziła się w 1905 r. w Dorpacie (dzisiejszym: Tartu). Jej dziadkiem był powstaniec zesłany w 1863 r. na Sybir. Otrzymała solidną edukację: gimnazjum, matura zdana w Wilnie, kursy pedagogiczne. Krótko pracowała w zawodzie nauczycielki. W 1924 r. wyszła za mąż za Michała Rudawca, również nauczyciela. W 1931 r. zamieszkali w Grodnie, z którego to miasta, w 1940 r., po aresztowaniu męża, Anna Rudawcowa została z dwójką dzieci zesłana do Ałtajskiego Kraju.
Jej wspomnienia z pobytu na zesłaniu spisała w książce: „Skrzywdzeni” jej córka, Halina Łupinowicz. Ta, dla której w dalekiej krainie jej matka pisała słowa kołysanki: „Śpij! Niech ominą cię bóle i burze/Śpij! Czarnooka mamina, Halinko!/ Śpij pókiś mała i wolna od troski/Jasnym promyczkiem przyświecaj mamusi…”
Do Polski Anna Rudawcowa wróciła wraz z dziećmi w 1946 r. Zamieszkała z rodziną w Gliwicach. Zmarła w 1981 r. Przez całe życie, również na zsyłce, tworzyła: wiersze, inscenizacje, opowiadania, a nawet powieści. Przed wojną dużo publikowała w pismach dla dzieci, po wojnie jej utwory znalazły się na indeksie i nie były dopuszczane do druku.
Powinnam i chciałabym opowiedzieć o Annie Rudawcowej bardziej solidnie, ale nie poradzę sobie z tym zadaniem. Trudno bowiem streścić w blogowym wpisie tak niesamowite, trudne, a zarazem bogate życie. Nie dam rady. Zainteresowani mogą poznać tę ciekawą kobietę i jej twórczość zaglądając na strony:
http://www.iskryczasu.strefa.pl/anna.html; http://www.inscenizacje.strefa.pl/inscenizacje.html;
http://www.poezjasybirska.republika.pl/;
http://www.wierszykirudawcowej.strefa.pl/.
Pan Bogdan Rudawiec postawił sobie za cel skompletowanie twórczości swej mamy. Twórczości rozproszonej, pogubionej, trudnej do odzyskania. W dużej mierze mu się to udało. Mam wspaniałe książki, wzruszające prezenty od pana Bohdana.
Wydane jego staraniem wiersze sybirskie Anny Rudawcowej „Wiersze z Sybiru” („Śpij mój synu, tam zima zmarznięta/Błądzi w stepie pod naszym barakiem…/Wyrzucono cię z domu – pamiętaj-/tylko za to, że jesteś Polakiem”).
Jest zbiór utworów dla dzieci „Oczy dziecka. Wiersze. Bajki. Kołysanki”, a w nim: „Krasnoludek dziś jest zły i chory/Spadł z konika polnego i stłukł nóżkę,/Wszystko to zobaczyły stare muchomory/I innym grzybom opowiedziały na uszko”. A także zbiór: „Inscenizacji dla dzieci i młodzieży”. Wszystko przygotowane i wydane staraniem syna poetki. Ogromny wysiłek i mam nadzieję wielka satysfakcja. Poczucie, że udało się ocalić twórczość matki dla kolejnych pokoleń, że nie zostanie ona zapomniana.
Ukoronowaniem tych starań było wydanie wspomnień pana Bohdana i jego siostry Haliny: „Rzuceni w stepy Kazachstanu”. Jak napisał Bohdan Rudawiec: „(…) krzywdy jakich doznała poetka Anna Rudawcowa od wroga i po powrocie do kraju ze strony władz polskich w PRL-u, które blokowały jej talent twórczy stały się impulsem opublikowania tych wspomnień o całej rodzinie”.
Tomiki, pięknie wydane, zajmują honorowe miejsce w mojej podręcznej biblioteczce. Chętnie je pożyczam, pokazuję, bo są tego warte. Przechowuję też mail od pana Bohdana, w którym napisał: „Książkę z wierszami sybirskimi wysłałem priorytetem, dostanie Pani ją w 74 rocznicę pierwszej wywózki Polaków z Kresów na Sybir”.
Miłość i wdzięczność. Dobro i szacunek. „Mój synek jest jak kwiatek – jak kwiatek niezabudki/Bo oczka ma niebieskie, jak jej drobniutkie płatki!/Mój synek jest jeszcze mały, a więc trochę głupiutki./Choć nieraz bardzo mądrze uśmiecha się do matki”.
sobota, 9 grudnia 2017
WARTO POSURFOWAĆ CZASEM W SIECI
piątek, 1 lipca 2016
DOM DZIECKA IM.SYBIRAKÓW W SZYMANOWIE
Ponieważ historia tego DOMU jest związana ściśle z historią Sybiraków i z Sybirem, od czasu do czasu na moim blogu pojawiają się informacje o tej bardzo zasłużonej i aktywnie działającej placówce.
Dom dla Dzieci w Szymanowie przyjął imię"Sybiraków jako pierwsza placówka w Polsce. Uroczystość nadania imienia odbła się 3 lipca 1993 r. w historyczną, 50-ą rocznicę założenia
Polskiego Domu Dziecka w Semipałatyńsku nad Irtyszem. W czerwcu 1946 roku 92 dzieci polskich
pod opieką kierowniczki Wincentyny Szawczukiewicz przybyło z Semipałatyńska do Szymanowa.
Było to dla wielu sierot sybirackich pierwsze spotkanie z Polską. Strach pomyśleć co stało by się z tymi wynędzniałymi sierotami, gdyby nie p. Wincentyna Szawczukiewicz.
Obecnie odbywają się uroczystości w związku z 70-ą rocznicę jego powstania powstania, na które mam zaszczyt być zaproszony.
Serdeczne dzięki!
Dom dla Dzieci w Szymanowie przyjął imię"Sybiraków jako pierwsza placówka w Polsce. Uroczystość nadania imienia odbła się 3 lipca 1993 r. w historyczną, 50-ą rocznicę założenia
Polskiego Domu Dziecka w Semipałatyńsku nad Irtyszem. W czerwcu 1946 roku 92 dzieci polskich
pod opieką kierowniczki Wincentyny Szawczukiewicz przybyło z Semipałatyńska do Szymanowa.
Było to dla wielu sierot sybirackich pierwsze spotkanie z Polską. Strach pomyśleć co stało by się z tymi wynędzniałymi sierotami, gdyby nie p. Wincentyna Szawczukiewicz.
Obecnie odbywają się uroczystości w związku z 70-ą rocznicę jego powstania powstania, na które mam zaszczyt być zaproszony.
Serdeczne dzięki!
wtorek, 26 kwietnia 2016
czwartek, 14 kwietnia 2016
R E F L E K S J A
. Spór o demokrację?
O jaką demokrację? Dla kogo? Czy
przeciętny Polak ciężko pracujący, mało zarabiający, potrzebuje demokracji? To
ustrój o którym się mówi, że jest, a faktycznie go nie ma, a jeśli jest to ja z
tym ustrojem mam złe skojarzenia, a i historia tzw. państw demokratycznych
uczy, że w przeszłości doprowadzała ona je do upadku. „Wszystko wolno…”,
każdy sobie, ogólny bałagan,
korupcja, walka o władzę, ciemne interesy, układy, każde przestępstwo można
usprawiedliwić, każdą niewinność oskarżyć. Przykładów i dowodów jest o wiele
więcej, ale ja nie jestem ani filozofem ani historykiem, jestem monarchistą.
Monarchia - prawicowa dyktatura, w
której władza postępuje zgodnie z moralnością, szanuje prawo, tradycje,
obyczaje, i robi wszystko aby
gospodarstwo którym zarządza wzbogacać i umacniać. Monarcha nie okradnie sam
siebie, nie będzie działał na swoją szkodę i swojego Państwa, będzie dbać o ład
w nim i porządek. Nie podoba mi się demokracja, nie chcę zamętu, awantur i
niepokoju.
Ktoś powie, że każdy ustrój ma dobre i złe strony – ja wybieram ten, który
ma mniej złych, a może wcale.
środa, 13 kwietnia 2016
NOC 13 KWIETNIA 1940 ROKU
13 kwiecień 1940 rok !
To już 76 rocznica naszej wywózki na Sybir. Wracają
wspomnienia, czy to był zły sen, koszmar? Sam w to uwierzyć nie mogę, że
organizm ludzki takie warunki może przetrzymać. Znieść głód, zimno, łachmany, wszy
i choroby i praca ponad siły od świtu do nocy. Niewiarogodne jest to również
dla tych co czytają te słowa. Skąd mają wiedzieć o tej tragedii tysięcy
Polaków, i o tysiącach pomarłych na
skutek chorób i wycieńczenia Przez lata
nie uczono ich w szkołach, a nawet dziś gdy się obchodzi różne rocznice,
o sybirskiej gehennie media w naszego Kraju milczą jak zaklęte. A nawet gdy
pojawi się lakoniczna zmianka o masowych wywózkach to brzmi ona tak, jak mówi
się dziś o tych co wyemigrowali do innych krajów do pracy, ot zwykła informacja
jakich wiele. Żal i zniesmaczenie, gorycz tych co jeszcze żyją ich wspomnienia
cierpień, które przeszli, tych śmierci, osieroceń, rozpaczy których byli
świadkami często nie pozwalają im zasnąć w nocy.
Ty Panie Boże o nich nie zapomnisz.
,
13 kwiecień
Noc 13 kwietnia...
Świat się zapadł i powstał nowy, straszny całkiem inny,
Gdy wyciągnięta w mroku chamska łapa
Zburzyła gniazdo nasze - dom rodzinny.
Stukanie do drzwi...
Natarczywe dłonie za klamkę szarpią chytre i sprężone.
Błysk świadomości: to już koniec, koniec.
Modlitwa cicha "Pod Twoją Obronę"...
Łomot buciorów ciężkich.
W okno świeci blaskiem latarki i odchodzi potem...
W łóżeczkach płaczą obudzone dzieci,
A serca biją, biją im jak młotem.
Te obłąkane strachem oczy dziecka,
Usteczka drżące, nieprzytomne, blade!
Za drzwiami krzyk!
"Atkroj! zdzieś właść sowiecka!"
I myśl:
Skończone... trudno!... nie ma rady!...
Już są w mieszkaniu - uśmiechnięci, grzeczni
I tylko w oczach czai się coś na dnie,
A serce bije, że jest niebezpieczne,
Cios wymierzony lada chwila spadnie.
Rewizja...
Na ścianie cień jak plama,
Szpiegowski wzrok co każdą rzecz przewierci,
Pamiątki drogie w chciwych łapach chama
I wreszcie wyrok..
Prawie wyrok śmierci!
Podróż w wagonach ciemnych... jak bydlęta! Kraty okien... Jeszcze raz przed nami
Ta polska ziemia, ta najdroższa, święta,
Ta męczennica co nas żegna łzami.
A potem pól rosyjskich szary smutek,
Zgnębieni, głodni ludzie na peronie
I szare niebo chmurami zasnute,
Zamarłe oczy i bezsilne dłonie.
I wreszcie stepy...
Stepy i burzany,
Kirgizów twarze, wiatru dziki lament
I pierwszy rok wśród nędznych chat z samanu,
Długi - jak wieczność,
Czarny - jak atrament.
Świat się zapadł i powstał nowy, straszny całkiem inny,
Gdy wyciągnięta w mroku chamska łapa
Zburzyła gniazdo nasze - dom rodzinny.
Stukanie do drzwi...
Natarczywe dłonie za klamkę szarpią chytre i sprężone.
Błysk świadomości: to już koniec, koniec.
Modlitwa cicha "Pod Twoją Obronę"...
Łomot buciorów ciężkich.
W okno świeci blaskiem latarki i odchodzi potem...
W łóżeczkach płaczą obudzone dzieci,
A serca biją, biją im jak młotem.
Te obłąkane strachem oczy dziecka,
Usteczka drżące, nieprzytomne, blade!
Za drzwiami krzyk!
"Atkroj! zdzieś właść sowiecka!"
I myśl:
Skończone... trudno!... nie ma rady!...
Już są w mieszkaniu - uśmiechnięci, grzeczni
I tylko w oczach czai się coś na dnie,
A serce bije, że jest niebezpieczne,
Cios wymierzony lada chwila spadnie.
Rewizja...
Na ścianie cień jak plama,
Szpiegowski wzrok co każdą rzecz przewierci,
Pamiątki drogie w chciwych łapach chama
I wreszcie wyrok..
Prawie wyrok śmierci!
Podróż w wagonach ciemnych... jak bydlęta! Kraty okien... Jeszcze raz przed nami
Ta polska ziemia, ta najdroższa, święta,
Ta męczennica co nas żegna łzami.
A potem pól rosyjskich szary smutek,
Zgnębieni, głodni ludzie na peronie
I szare niebo chmurami zasnute,
Zamarłe oczy i bezsilne dłonie.
I wreszcie stepy...
Stepy i burzany,
Kirgizów twarze, wiatru dziki lament
I pierwszy rok wśród nędznych chat z samanu,
Długi - jak wieczność,
Czarny - jak atrament.
ANNA RUDAWCOWA
,
Sybir 1941 rok. W pierwszą rocznicę wywozu.Sybir 1941 rok. W pierwszą rocznicę wywozu.
poniedziałek, 11 kwietnia 2016
NIE KAŻDY TAK POTRAFI
Wiersz Anny Rudawcowej pt. "Kołysanka mego syna" czyta Redaktorka Radia Katowice pani Danuta Skalska
Poezję można czytać na roże sposoby, jednak prawdziwe piękno
tkwi w jej interpretacji. Tylko prawdziwie wrażliwa natura jest zdolna
zrozumieć poetę i przekazać innym nie tylko treść wiersza, ale i pobudzić
wyobraźnię dogłębnie wzruszając słuchacza.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







