Translate

sobota, 6 grudnia 2014

PODZIĘKOWANIA!





Wszystkim czytelnikom wierszy mojej mamy poetki Anny Rudawcowej, wszystkim odwiedzającym strony z twórczością poetki, chcę tu na moim blogu z całego serca podziękować za komentarze i wpisy na różnych portalach, a szczególnie tym, którzy bezinteresownie pomagali i nadal pomagają  przy popularyzacji jej twórczości. Albowiem efekty tej pomocy są ogromne, że w chwili obecnej  coraz częściej docierają do mnie wiadomości o wykorzystywaniu utworów tej poetki w recytacjach, konkursach, festiwalach, w muzyce w książkach, na portalach internetowych i w  blogach, a najczęściej w szkołach co najbardziej mnie cieszy. Dziękuję Wam wszystkim i proszę o dalsza pomoc i komentarze.



Przykładem takiego komentarza jest wprawdzie już kilka miesięcy temu otrzymany list od osoby , która sama jest poetką i po raz pierwszy zetknęła się z wierszami Anny Rudawcowej. List ten opublikuję tu w całości, gdyż po wydaniu drugiej książki tej poetki, tym razem z wierszykami dla dzieci jest on bardziej aktualny. 



Przykładem takiego komentarza jest wprawdzie już kilka miesięcy temu otrzymany list od osoby , która sama jest poetką i po raz pierwszy zetknęła się z wierszami Anny Rudawcowej. List ten opublikuję tu w całości, gdyż po wydaniu drugiej książki tej poetki, tym razem z wierszykami dla dzieci jest on bardziej aktualny.
Szanowny Panie,
                           wczoraj moja przyjaciółka, Ewa Stanisławiak,
dała mi do przeczytania tomik wierszy autorstwa
Pana Mamy, do przeczytania. Wysłała mi także
link do strony zawierającej twórczość Anny
Rudawcowej, m.in. wiersze dla dzieci.
Przeczytałam. Bardzo mi się podobały. Są
lekkie, dowcipne i znakomicie dopasowane do
poziomu małego odbiorcy. Duże wrażenie wywarł na
mnie zbiorek wierszy napisanych na zesłaniu.
Pozwoliłam sobie napisać kilka zdań na temat
moich odczuć towarzyszących lekturze i przesłać
je Panu.
               Z wyrazami szacunku
 Krystyna Królikowska

Kiedy mocno coś mnie poruszy,
własna pamięć, osoba, zdarzenie,
kiedy zagra coś uparcie w mojej duszy,
wtedy to „coś”, ulotne, w wiersz zmieniam.
Biorę słowa, ważę każde z osobna
i pasuje do siebie starannie.
Wtedy radość przeniknie mnie do dna
i do cna całą mną zawładnie.

   Sadzę, a właściwie wiem to prawie na pewno, że z treścią tego, mojego, wiersza zgodziłaby się poetka Anna Rudawcowa. Bo to właśnie wewnętrzne poruszenie, wywołane wspomnieniem, wydarzeniem, jest bezpośrednią przyczyną, motorem procesu tworzenia, któremu to procesowi
radość towarzyszy.
   I tak myślę, iż wiersze, które powstały na Syberii, smutne, nasycone rozpaczą i takimi emocjami, z którymi człowiekowi trudno żyć, także -paradoksalnie – sprawiały radość ich Autorce. Przynosiły Jej ulgę. Wiem, że nie cała syberyjska twórczość Anny Rudawcowej przetrwała wojnę. Szkoda, ale te wiersze, które ocalały oddają w pełni tragizm tamtych dni, tamtych losów. Te wiersze trzeba czytać bardzo wnikliwie, w ciszy i spokoju. To nie jest lektura na podróż autobusem. Nie dlatego, że są trudne w odbiorze,( jak to coraz częściej bywa ze współczesną poezją kiedy to trzeba się długo, często bezskutecznie, zastanawiać co autor chciał przez to...napisać), ale dlatego że są takie głębokie, takie przejmujące, tak pisane dla zwyczajnego odbiorcy, zrymowane i zrytmowane.
 Podobają mi się wszystkie, ale moim ulubionym jest wiersz „Jego wysokość mandaryn Diń -Diń.Jest prześlicznie tajemniczy, przejmujący i smutny. Czy dobrze się domyśliłam, iż Diń-Diń to Pan?Na uznanie zasługuje też forma, w jakiej wiersze zostały wydane. Okładka, ilustracje, a także, bardzo ważne dla czytelnika, wstęp i posłowie. Szczere gratulacje.Sama piszę od wielu lat i, tak samo jak pańska Mama, urodziłam się w sierpniu, dokładnie 08.08.1940r. Gdyby chciał Pan poznać moje dokonania to zapraszam na blog;poetomwszystkowolno.blog.pl

                                                                Łączę wyrazy szacunku
                                                                  Krystyna Królikowska
 

piątek, 5 grudnia 2014

URODZINY MARSZAŁKA JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO 5 GRUDNIA 1867 R

                           Wypoczynek Marszałka nad ukochanym Niemnen
Wiersz Anny Rudawcowej ku czci MARSZAŁKA POLSKI JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO
 
Ballada o rycerzu bez skazy i bez trwogi
Bywa tak, że w bajce nieraz 
Słychać prawdy twardy zgrzyt, 
Bywa tak, że prawda szczera 
Jest jak bajka, jest jak mit. 
I są czyny tak skrzydlate 
I są słowa, których treść 
Trzeba ubrać w złotą szatę 
I złotymi nićmi pleść: 
Czy to bajka, czy ballada 
Czy to prawda, czy to mit?... 
Patrz - tam klęczy postać blada 
I kajdanów słychać zgrzyt. 
Była możną, dumną panią, 
Pierwszą wśród królewskich cór, 
Lecz zły smok się zawziął na nią, 
Srogi smok w kajdany skuł. 
Opuszczona w poniewierce, 
Wiara w wolność - to jej broń 
Ból rozdziera, krwawi serce, 
Wieniec z cierni zdobi skroń. 
Kto pośpieszy jej z pomocą, 
Kto łańcuchy zdejmie z rąk, 
Kto zwycięży ciemne moce 
I zaklęty złamie krąg? 
Ciężko wejść na szklaną górę 
Gdzie potworny wstrętny gad, 
Co królewską więzi córę 
Czuwa u żelaznych krat. 
Mija czas... pewnego razu 
Wieść gruchnęła, cudna wieść 
Rycerz dzielny i bez skazy 
Idzie, śpieszy pomoc nieść. 
Nie miał skarbów ni korony, 
Jeno prawe serce miał, 
Więc królewnie uwięzionej, 
Smutnej Pani serce dał. 
Leci wieść: już Rycerz blisko, 
Z głodu, znoju, śmierci drwi, 
Jeno szablę mocno ściska 
I krzaczaste marszczy brwi. 
Idzie we dnie, idzie w nocy 
Poprzez gęsty borów szum, 
Wiedzie z sobą do pomocy 
Szarych chłopców szary tłum. 
By królewnę z ręki obcej 
Wydrzeć, skruszyć czarów moc. 
Giną, giną szarzy chłopcy 
Walczy rycerz dzień i noc. 
Nie zna strachu, nie zna klęski, 
Jeszcze jeden, drugi krok - 
Już u celu Wódz zwycięski' 
Zginął w walce podły smok. 
Zginął, przepadł, nie powstanie, 
W proch się sypie krwawy bicz, 
A u nóg królewskiej Pani 
Płonie ogień, płonie znicz. 
Czary znikły bez powrotu, 
Przed Królewną prosty szlak, 
Znowu zerwał się do lotu 
Biały Orzeł - dumny ptak. 
No a Rycerz ? Co z Rycerzem? 
Czuwał przy swej Pani On, 
Aż pewnego dnia na wieży 
Dzwon zapłakał smutny dzwon. 
Coraz głośniej, tęskniej dzwonił 
Ziemię okrył czarny cień... 
Dumna Pani łamie dłonie, 
Przyszedł dla Niej straszny dzień. 
Dumna Pani jest w żałobie: 
Ten co był bez plam i skaz, 
Srebrny Rycerz leży w grobie 
Srebrny Rycerz cicho zgasł. 
Już nie ściska szabli w ręce 
Już nie marszczy groźnych brwi 
Bo się spalił w trudach, w męce, 
Bo za dużo dał swej krwi. 
Odszedł więc w niebieskie progi 
Poza ziemskich cierpień wał - 
Rycerz dzielny i bez trwogi 
Co swej Pani życie dał 
Ale dusza Bohatera 
Czuwa, patrzy w nowy świt... 
Bywa tak, że prawda szczera 
Jest jak bajka, jest jak mit. 
Bywa tak, że nie ma zgonu 
Tam gdzie wielkość walczy ze złem 
Śpi pod wieżą srebrnych dzwonów 
Srebrny Rycerz srebrnym snem.
                                   

czwartek, 4 grudnia 2014

WIRSZE A. RUDAWCOWEJ W PIESNI RELIGIJNEJ.



W Kętach w dniach 17-20.10.0214 odbył się XVII Międzynarodowy Festiwal Twórczości Religijnej „Psallite Deo”. W którego programie między innymi udział wziął Zespół Wokalno-Instrumentalny „Biały Ptak” z Białorusi z polskim repertuarem, a w nim znalazły się dwa wiersze  poetki Anny Rudawcowej „Biały Chrystus” i „Chrystus i róże”. Muzykę do tych wierszy skomponowała P. Helena Abramowicz poetka i wokalistka o pięknym srebrzystym głosie co nadało tym pięknym wierszom dodatkowego basku.
Proszę posłuchać tych utworów śledząc dołączony tekst.



Biały Chrystus                                      
Szedł biały Chrystus po zmartwychwstaniu,
Szedł polem promienny jak zorza:
Słońce wybiegło na jego spotkanie
I nisko kłaniały się zboża,
Szedł Chrystus ubogi i bosy
Gwarząc przyjaźnie ze słonkiem;
"Bądź pochwalony" - szeptały mu kłosy,
A w niebie dzwoniły mu dzwonki.
Szedł biały Chrystus po zmartwychwstaniu
Drogą skąpaną w błękitach,
Słońce klękało na kwietnym dywanie
Świat Go pozdrawiał i witał.
Wszedł do kościoła, stanął w ołtarzu;
gdzie został pokorny i cichy,
stamtąd do dziś nas łaskami obdarza
biały Chrystus nad złotym kielichem.
                                 Anna Rudawcowa



Chrystus i róże
Był u Chrystusa kiedyś dawno
Cudowny ogród pełen róż:
On czule pąki pielęgnował,
Najmniejszy z listków ścierał kurz.
A gdy się róże rozwinęły,
Pachniało tak w ogrodzie tym,
Że Chrystus zwołał wszystkie dzieci
By się cieszyły razem z Nim.
Lecz każde z nich zerwało kwiatek,
Wdeptało róże w proch i pył...
"A dla mnie co?" - zapytał Chrystus
I w głosie jego smutek był.
Uwiły dzieci ostre ciernie:
"Dla Ciebie wieniec mamy już!"
I krople krwi na Jego skroniach
Zakwitły w cierniach zamiast róż.   Anna Rudawcowa