Translate
niedziela, 31 października 2021
sobota, 30 października 2021
SPOTKANIE Z SYBERIĄ
CZWARTEK, 11 LISTOPADA 2021 O 17:00
Wiersze z Sybiru | wieczór z poezją Anny Rudawcowej
Stacja Artystyczna RYNEK
Szczegółowe informacje
Wydarzenie Stacja Artystyczna RYNEK i GTW Gliwice
Stacja Artystyczna RYNEK
Publiczne · Każdy na Facebooku lub poza nim
Serdecznie zapraszamy na wieczór upamiętniający twórczość Anny Rudawcowej, poetki, pisarki, aktorki, nauczycielki, działaczki patriotycznej.
Podczas wieczoru poezji Alicja Danel i Jadwiga Przybyło (Studio Aktorskie Teatru Wit-Wit) przy akompaniamencie pianistycznym w wykonaniu Małgorzaty Walnik zaprezentują wybrane wiersze pochodzące z tomiku “Wiersze z Sybiru”, które powstały w tragicznych warunkach zesłania. Reżyseria: Stanisław Witomski (Teatr WIt-Wit).
Całość zakończy spotkanie z synem poetki, sybirakiem, Bogdanem Rudawcem, który w rozmowie opowie o wspomnieniach związanych z mamą, Anną Rudawcową.
Wstęp wolny.
***
11 listopada, godz. 17:00
Stacja Artystyczna Rynek
Rynek 4-5, Gliwice
1 piętro (nad Empikiem) Pokaż mniej
poniedziałek, 18 października 2021
POLSKIE ŚWIĘTO
Już jest blisko, w każdej polskiej rodzinie trwają przygotowania do
Narodowego Święta Polski. Flagi transparenty portrety. Radość w sercach i nadzieja na silną i zasobną Ojczyznę.
Dziś niepodległa, zmuszona jednak bronić się zajadle przed wrogami i zdrajcami, lecz pełna wiary w Boga i swój własny Naród.
Wzniosły charakter tego święta obrazuje wiersz Anny Rudawcowej napisany w 20 rocznicę Niepodległości Polski. Defilada wojskowa, inne czasy inne uzbrojenie inni żołnierze, ale duch patriotyzmu i duma z polskości unosił się w powietrzu.
Dzień jedenasty listopada -
Nie szary, choć jesienny dzień -
Bo w sercach słońce!... Defilada,
Okrzyki, radość... Zginął cień!
Z rozwianych mroków patrzą oczy
Tych co twierdzili: "Chcieć to móc!"
Oto dwudziesta już rocznica
Chwili, gdy wolność dał nam Wódz.
Z ofiarnej krwi, wysiłku, znoju
Wykwitła Polska niby kwiat
I patrzy dziś na dzieło swoje,
Na plon dwudziestu wolnych lat.
Okręty, wojsko, samoloty
Huk maszyn, fabryk, wielkich miast -
A nad tym hymn przyszłości złotej,
Hymn co wzlatuje aż do gwiazd!...
I śpiewa pieśni serce mężne
I śpiewa kilof, dzwoni miecz,
Że Polska wolna i potężna,
Że Polska to jest wielka rzecz!
piątek, 15 października 2021
SKARBY JESIENI
Jest jesień już minęła pierwsza połowa października. Cieszmy sie jesienią która w rekąpensacie za minione lato daje nam nieraz przepiękne widoki no i swoje skarby.
Skarby Pani Jesieni
- Nie cierpię jesieni! - mówi głośno Irenka. - Nie cierpię szarej jędzy! Mamusia, zajęta przyrządzaniem śniadania uśmiechnęła się pobłażliwie. - Szkoda! Bo Pani Jesień kocha dzieci i najdroższe swoje skarby przynosi im w prezencie. Irenka szeroko otworzyła oczy.
- Skarby? Jakie, mamusiu? Gdzie?
- Zjedz śniadanie i wejdź do naszego sadu, a może je znajdziesz - mówi mamusia.
Zaciekawiona Irenka wypiła pospiesznie mleko i po chwili była już w sadzie. Ale co to?
Naprzeciw idzie piękna pani. Suknię ma purpurową, a płaszcz złocisty. Na ślicznych kasztanowatych lokach lśni wieniec ze złotych liści i welon z cieniutkiej przędzy pajęczej. Dobre siwe oczy patrzą na Irenkę z uśmiechem. Dzień dobry, Iruś! - mówi melodyjnym głosem. - Jestem Jesień, brzydka, zła, szara jędza, bo za taką mnie, zdaje się miałaś... Irenka zarumieniła się po same uszy. Nie wie co odpowiedzieć. A Pani Jesień śmieje się srebrzyście i głaszcze delikatną rączką spuszczoną główkę dziewczynki. - No nie wstydź się, maleńka, i nie smuć! Patrz, ubrałam sad na twoje powitanie w swe najpiękniejsze skarby. Spojrzała Irenka i widzi, że drzewa aż uginają się pod ciężarem wielkich soczystych owoców. Tu rumienią się czerwone, jak krew, jabłka, tam złocą się wspaniałe, pachnące gruszki. Gdzieindziej znowu ciemno-granatowe, aksamitne śliwki mrugają z poza liści i aż się proszą do buzi! A pod drzewami i wśród gałęzi uwija się moc drobnych dziwacznych człowieczków ze srebrnymi skrzydełkami. - To moje Służki - Duszki - wyjaśnia Pani Jesień. - Pilnują owoców w czasie dojrzewania, a najdojrzalsze strącają delikatnie na ziemię. - No, nie bardzo delikatnie! - zawołała nagle Irenka. Bo właśnie w tej chwili jeden Duszek wycelował w nosek dziewczynki jabłkiem. Pani Jesień pogroziła psotnikowi. - Dobre stworzenia i pracowite, tylko lubią figle! A dziś mają szczególnie dużo pracy, bo to pora owocobrania. Weź sobie koszyk, Irenko, i pomóż im trochę. Jeśli masz ochotę. Ależ, naturalnie! - ucieszyła się dziewczynka. - Czyż może być coś przyjemniejszego?! I po chwili uwijała się pod drzewami, wraz z gromadką malutkich człowieczków. A Pani Jesień mówiła z uśmiechem: widzę żeś zadowolona z mego prezentu. Na długo ci starczą te skarby. Z części owoców mamusia usmaży konfitury. Resztę przechowa w sianie, byś miała przez całą zimę świeżutkie jabłka i gruszki. Widzisz, że nie jestem taka zła, jak myślałaś. Irenka na chwilę przerwała pracę i spojrzała zawstydzona, w piękne oczy Jesieni. Pani jest śliczna i bardzo dobra! Zawsze będę Panią kochała. A te skarby są wspaniałe i za nie mocno, mocno Pani dziękuję! class="separator" style="clear: both;">
niedziela, 18 marca 2018
piątek, 2 lutego 2018
WIERSZE POETKI ANNY RUDAWCOWEJ-WYDANIE WZNOWIONE PRZEZ NARODOWE CENTRUM KULTURY
W tym roku, nakładem Narodowego Centrum Kultury, ukazało się nowe wydane „Wierszy z Sybiru” Anny Rudawcowej. Gliwicka poetka pozostawiła bogatą spuściznę literacką – jej utwory można wypożyczyć w filiach Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gliwicach.
W lutym minie 78 lat od rozpoczęcia sowieckich deportacji, w wyniku których wielu Polaków trafiło na Syberię. Wśród zesłanych do ZSRR była poetka Anna Rudawcowa, która po zakończeniu II wojny światowej zamieszkała w Gliwicach.
Anna Rudawiec, z domu Okuszko-Boska, herbu Leliwa, została przesiedlona do Kraju Ałtajskiego w południowej Syberii 13 kwietnia 1940 roku, po aresztowaniu męża, podczas tak zwanej drugiej deportacji. W trakcie wojennej zawieruchy tułała się z dwójką dzieci po Związku Radzieckim aż do 1946 roku, kiedy wróciła do Polski i wraz z rodziną przyjechała do Gliwic. Nasze miasto były jej domem aż do śmierci w 1981 roku. Pośmiertnie została odznaczona Krzyżem Zesłańców Sybiru, w hołdzie dla jej męczeństwa oraz wierności ideałom wolności i niepodległości.
Anna Rudawcowa pisała przez wszystkie lata zesłania, w wierszach dając wyraz tęsknoty za Polską, nigdy nie porzucając nadziei na powrót do Ojczyzny.
– Wiersze mojej mamy były pisane na gorąco, na miejscu – mówi Bohdan Rudawiec, syn poetki, który wraz z nią trafił na wygnanie do ZSRR.
W swoich utworach udokumentowała los polskich przesiedleńców, dla których codziennością była ciężka fizyczna praca i nostalgia.
Poetka pisała także utwory religijne oraz wierszyki dla dzieci. Jej twórczość była prezentowana między innymi przez aktorkę Annę Polony podczas XCIV Krakowskiego Salonu Poezji w Gliwicach. Więcej informacji o Annie Rudawcowej można znaleźć na stronie www.poezjasybirska.republika.pl.
KILKA ZDAŃ O MNIE DLA PRZYPOMNIENIA TYM CO NIEDAWNO ZACZĘLI OBSERWOWAĆ MOJĄ STRONĘ
Moje dzieciństwo, to dzieciństwo dziecka wojny
i wojennej zawieruchy. Z dobrobytu i dostatku, niespodziewanie stałem się nędzarzem głodnym, gołym i bosym, dzieckiem syberyjskich stepów. Wygnanie na Sybir to koszmarny sen, który wprawdzie minął jak każdy sen, ale niechętnie się
do niego wraca wspomnieniami. Los pozwolił mi wrócić do kraju. Nie zostałem tam, w tej zamarzniętej ziemi, dzięki silnej woli i ciężkiej pracy mojej matki. Skąd ta wątła i słaba kobieta, poetka z dwojgiem dzieci brała siły do ciężkiej fizycznej pracy o głodzie
i chłodzie?
Po powrocie do Polski długo szukałem swego miejsca na ziemi. Nauka, jedna, druga, trzecia szkoła, złe warunki materialne nie sprzyjały zdobywaniu wiedzy. W końcu rozsądek i potrzeba stabilizacji zwyciężyły. Zdobyłem zawód farmaceuty, a w konsekwencji pracę w aptece. Potem pracowałem jako chemik w Instytucie Chemii Nieorganicznej.
Wypadek przy pracy, zatrucie parami rtęci szpital, dwa razy odrtęcianie zatrutego organizmu i w rezultacie renta na skutek choroby zawodowej.
Autor: PlaceBo o 06:27 Brak komentarzy: Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w usłudze TwitterUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
poniedziałek, 12 lutego 2018
DZIECI, O MATCE-POETCE I I O SOBIE
Autor: PlaceBo o 01:13 Brak komentarzy: Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w usłudze TwitterUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
niedziela, 11 lutego 2018
ROCZNICA PIERWSZEJ WYWÓZKI POLAKÓW NA SYBIR W 1940ROKU
Msza św i błogosławieństwo w Kościele garnizonowym św. Barbary w Gliwicach za Sybiraków żyjących i nieżyjących i tych co już do Ziemi Ojczystej nigdy nie wrócą. Niedziela 11.02.2018 r
Autor: PlaceBo o 23:39 Brak komentarzy: Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w usłudze TwitterUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
piątek, 2 lutego 2018
WIERSZE POETKI ANNY RUDAWCOWEJ-WYDANIE WZNOWIONE PRZEZ NARODOWE CENTRUM KULTURY
W tym roku, nakładem Narodowego Centrum Kultury, ukazało się nowe wydane „Wierszy z Sybiru” Anny Rudawcowej. Gliwicka poetka pozostawiła bogatą spuściznę literacką – jej utwory można wypożyczyć w filiach Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gliwicach.
W lutym minie 78 lat od rozpoczęcia sowieckich deportacji, w wyniku których wielu Polaków trafiło na Syberię. Wśród zesłanych do ZSRR była poetka Anna Rudawcowa, która po zakończeniu II wojny światowej zamieszkała w Gliwicach.
Anna Rudawiec, z domu Okuszko-Boska, herbu Leliwa, została przesiedlona do Kraju Ałtajskiego w południowej Syberii 13 kwietnia 1940 roku, po aresztowaniu męża, podczas tak zwanej drugiej deportacji. W trakcie wojennej zawieruchy tułała się z dwójką dzieci po Związku Radzieckim aż do 1946 roku, kiedy wróciła do Polski i wraz z rodziną przyjechała do Gliwic. Nasze miasto były jej domem aż do śmierci w 1981 roku. Pośmiertnie została odznaczona Krzyżem Zesłańców Sybiru, w hołdzie dla jej męczeństwa oraz wierności ideałom wolności i niepodległości.
Anna Rudawcowa pisała przez wszystkie lata zesłania, w wierszach dając wyraz tęsknoty za Polską, nigdy nie porzucając nadziei na powrót do Ojczyzny.
– Wiersze mojej mamy były pisane na gorąco, na miejscu – mówi Bohdan Rudawiec, syn poetki, który wraz z nią trafił na wygnanie do ZSRR.
W swoich utworach udokumentowała los polskich przesiedleńców, dla których codziennością była ciężka fizyczna praca i nostalgia.
Poetka pisała także utwory religijne oraz wierszyki dla dzieci. Jej twórczość była prezentowana między innymi przez aktorkę Annę Polony podczas XCIV Krakowskiego Salonu Poezji w Gliwicach. Więcej informacji o Annie Rudawcowej można znaleźć na stronie www.poezjasybirska.republika.pl.
Przedruk artykułu z Informatora miasta Gliwice.
Autor: PlaceBo o 08:33 Brak komentarzy: Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w usłudze TwitterUdostępnij w usłudze Facebook Udostępnij w serwisie Pinterest
piątek, 8 grudnia 2017
DZIEŃ MATKI JEST ZAWSZE
Nowe wykonanie wiersza "MATKA" poetki Anny Rudawcowej
Muzyka Helena Abramowicz, opracowanie muz. i śpiew Ireneusz Lament
realizacja wizualna Henryk Janicki.
Matka
Jedno jest serce, wiedz, jedno jedyne,
Co dzieli twe łzy, twoje smutki, radości,
Jedno jest serce, to serce matczyne,
Pełne dobroci i pełne miłości.
Wraz z tobą śmieje się, wraz z tobą płacze,
Śpieszy z pomocą w najmniejszej potrzebie,
Wszystko zrozumie i wszystko przebaczy,
Walczy, pracuje i bije dla ciebie.
Ciepłem ogrzeje cię swym jak ognisko,
Kiedy łza w oczach zakręci się słona,
Jedno jest pewne na świecie schronisko -
Serce matczyne, matczyne ramiona.
Jest tylko jedna istota, pamiętaj,
Która ci krew swą odda do ostatka,
Jedno jest tak wielkie, tak święte,
Takie jedyne na świecie, to - MATKA.
ZNALEZIONE W SIECI
13 marca o 10:55 ·
Konkurs Recytatorski Polskiej Poezji Sybirackiej
wtorek, 23 maja 2017 11:06
Ponad 70 uczniów szkół ponadgimnazjalnych i gimnazjów z powiatu krośnieńskiego i miasta Krosna wzięło udział w powiatowym konkursie Polskiej Poezji Sybirackiej. Przesłuchania odbyły się 23 marca w Liceum Ogólnokształcącego im. Marii Konopnickiej w Jedliczu. Inicjatorką konkursu organizowanego już od siedmiu lat była śp. Romana Zoła, która sama przeszła przez „piekło” Sybiru. Organizatorzy z powodzeniem kontynuują Jej dzieło. Celem przedsięwzięcia jest także propagowanie wiedzy historycznej i kultywowanie pamięci o losach Sybiraków. Każdy z wykonawców przygotował do recytacji jeden wybrany utwór. Naszą szkołę reprezentowały laureatki etapu gminnego: Magdalena Mercik z wierszem Stanisławy Wiatr-Partyki pt. „Wróciłam przed laty”, Weronika Marszałek przedstawiająca wiersz tej samej autorki zatytułowany „To my, Sybiracy” i Natalia Szelc, recytująca utwór Anny Rudawcowej pt. „To wszystko nic, maleńka”.
Dla młodzieży oczekującej na rozstrzygnięcie konkursu przygotowano wiele atrakcji. Uczniowie mogli skorzystać z sali relaksacyjnej oraz ze strzelnicy, która znajduje się w szkole, a także obejrzeć wystawę przygotowaną przez IPN w Rzeszowie poświęconą powstaniu Aparatu Bezpieczeństwa na Podkarpaciu. Po wysłuchaniu wszystkich recytacji przyznano nagrody i wyróżnienia. Natalia Szelc swoją interpretacją wiersza, będącego zapisem słów matki zesłanej wraz ze swą córeczką na Sybir, wyrecytowała II miejsce.
Gratulujemy!
Weronika Marszałek, Natalia Szelc (II miejsce) i Magdalena Mercik na II etapie Konkursu Poezji Sybirackiej w Jedliczu
SKOPIOWANE Z BLOGA CHOSZCZOWKA.BLOGSPOT.COM
Odzyskana poezja
Dzisiaj będzie o miłości i wdzięczności. Syna do matki. A dokładniej, będzie o panu Bohdanie, synu Anny Rudawcowej, której wiersze poznałam dzięki przedwojennym Płomykom, które kolekcjonuję i chętnie przeglądam. Zamieściłam na blogu fragmenty publikowanych w tychże Płomykach wierszy poetki i dzięki temu odezwał się do mnie jej syn, z prośbą o ich udostępnienie. Wysłałam wszystkie wiersze, jakie udało mi się znaleźć. I tak zaczęła się nasza znajomość.
Anna Rudawcowa to postać niezwykle interesująca. Urodziła się w 1905 r. w Dorpacie (dzisiejszym: Tartu). Jej dziadkiem był powstaniec zesłany w 1863 r. na Sybir. Otrzymała solidną edukację: gimnazjum, matura zdana w Wilnie, kursy pedagogiczne. Krótko pracowała w zawodzie nauczycielki. W 1924 r. wyszła za mąż za Michała Rudawca, również nauczyciela. W 1931 r. zamieszkali w Grodnie, z którego to miasta, w 1940 r., po aresztowaniu męża, Anna Rudawcowa została z dwójką dzieci zesłana do Ałtajskiego Kraju.
Jej wspomnienia z pobytu na zesłaniu spisała w książce: „Skrzywdzeni” jej córka, Halina Łupinowicz. Ta, dla której w dalekiej krainie jej matka pisała słowa kołysanki: „Śpij! Niech ominą cię bóle i burze/Śpij! Czarnooka mamina, Halinko!/ Śpij pókiś mała i wolna od troski/Jasnym promyczkiem przyświecaj mamusi…”
Do Polski Anna Rudawcowa wróciła wraz z dziećmi w 1946 r. Zamieszkała z rodziną w Gliwicach. Zmarła w 1981 r. Przez całe życie, również na zsyłce, tworzyła: wiersze, inscenizacje, opowiadania, a nawet powieści. Przed wojną dużo publikowała w pismach dla dzieci, po wojnie jej utwory znalazły się na indeksie i nie były dopuszczane do druku.
Powinnam i chciałabym opowiedzieć o Annie Rudawcowej bardziej solidnie, ale nie poradzę sobie z tym zadaniem. Trudno bowiem streścić w blogowym wpisie tak niesamowite, trudne, a zarazem bogate życie. Nie dam rady. Zainteresowani mogą poznać tę ciekawą kobietę i jej twórczość zaglądając na strony:
http://www.iskryczasu.strefa.pl/anna.html; http://www.inscenizacje.strefa.pl/inscenizacje.html;
http://www.poezjasybirska.republika.pl/;
http://www.wierszykirudawcowej.strefa.pl/.
Pan Bogdan Rudawiec postawił sobie za cel skompletowanie twórczości swej mamy. Twórczości rozproszonej, pogubionej, trudnej do odzyskania. W dużej mierze mu się to udało. Mam wspaniałe książki, wzruszające prezenty od pana Bohdana.
Wydane jego staraniem wiersze sybirskie Anny Rudawcowej „Wiersze z Sybiru” („Śpij mój synu, tam zima zmarznięta/Błądzi w stepie pod naszym barakiem…/Wyrzucono cię z domu – pamiętaj-/tylko za to, że jesteś Polakiem”).
Jest zbiór utworów dla dzieci „Oczy dziecka. Wiersze. Bajki. Kołysanki”, a w nim: „Krasnoludek dziś jest zły i chory/Spadł z konika polnego i stłukł nóżkę,/Wszystko to zobaczyły stare muchomory/I innym grzybom opowiedziały na uszko”. A także zbiór: „Inscenizacji dla dzieci i młodzieży”. Wszystko przygotowane i wydane staraniem syna poetki. Ogromny wysiłek i mam nadzieję wielka satysfakcja. Poczucie, że udało się ocalić twórczość matki dla kolejnych pokoleń, że nie zostanie ona zapomniana.
Ukoronowaniem tych starań było wydanie wspomnień pana Bohdana i jego siostry Haliny: „Rzuceni w stepy Kazachstanu”. Jak napisał Bohdan Rudawiec: „(…) krzywdy jakich doznała poetka Anna Rudawcowa od wroga i po powrocie do kraju ze strony władz polskich w PRL-u, które blokowały jej talent twórczy stały się impulsem opublikowania tych wspomnień o całej rodzinie”.
Tomiki, pięknie wydane, zajmują honorowe miejsce w mojej podręcznej biblioteczce. Chętnie je pożyczam, pokazuję, bo są tego warte. Przechowuję też mail od pana Bohdana, w którym napisał: „Książkę z wierszami sybirskimi wysłałem priorytetem, dostanie Pani ją w 74 rocznicę pierwszej wywózki Polaków z Kresów na Sybir”.
Miłość i wdzięczność. Dobro i szacunek. „Mój synek jest jak kwiatek – jak kwiatek niezabudki/Bo oczka ma niebieskie, jak jej drobniutkie płatki!/Mój synek jest jeszcze mały, a więc trochę głupiutki./Choć nieraz bardzo mądrze uśmiecha się do matki”.
sobota, 9 grudnia 2017
WARTO POSURFOWAĆ CZASEM W SIECI
piątek, 1 lipca 2016
DOM DZIECKA IM.SYBIRAKÓW W SZYMANOWIE
Ponieważ historia tego DOMU jest związana ściśle z historią Sybiraków i z Sybirem, od czasu do czasu na moim blogu pojawiają się informacje o tej bardzo zasłużonej i aktywnie działającej placówce.
Dom dla Dzieci w Szymanowie przyjął imię"Sybiraków jako pierwsza placówka w Polsce. Uroczystość nadania imienia odbła się 3 lipca 1993 r. w historyczną, 50-ą rocznicę założenia
Polskiego Domu Dziecka w Semipałatyńsku nad Irtyszem. W czerwcu 1946 roku 92 dzieci polskich
pod opieką kierowniczki Wincentyny Szawczukiewicz przybyło z Semipałatyńska do Szymanowa.
Było to dla wielu sierot sybirackich pierwsze spotkanie z Polską. Strach pomyśleć co stało by się z tymi wynędzniałymi sierotami, gdyby nie p. Wincentyna Szawczukiewicz.
Obecnie odbywają się uroczystości w związku z 70-ą rocznicę jego powstania powstania, na które mam zaszczyt być zaproszony.
Serdeczne dzięki!
Dom dla Dzieci w Szymanowie przyjął imię"Sybiraków jako pierwsza placówka w Polsce. Uroczystość nadania imienia odbła się 3 lipca 1993 r. w historyczną, 50-ą rocznicę założenia
Polskiego Domu Dziecka w Semipałatyńsku nad Irtyszem. W czerwcu 1946 roku 92 dzieci polskich
pod opieką kierowniczki Wincentyny Szawczukiewicz przybyło z Semipałatyńska do Szymanowa.
Było to dla wielu sierot sybirackich pierwsze spotkanie z Polską. Strach pomyśleć co stało by się z tymi wynędzniałymi sierotami, gdyby nie p. Wincentyna Szawczukiewicz.
Obecnie odbywają się uroczystości w związku z 70-ą rocznicę jego powstania powstania, na które mam zaszczyt być zaproszony.
Serdeczne dzięki!
wtorek, 26 kwietnia 2016
czwartek, 14 kwietnia 2016
R E F L E K S J A
. Spór o demokrację?
O jaką demokrację? Dla kogo? Czy
przeciętny Polak ciężko pracujący, mało zarabiający, potrzebuje demokracji? To
ustrój o którym się mówi, że jest, a faktycznie go nie ma, a jeśli jest to ja z
tym ustrojem mam złe skojarzenia, a i historia tzw. państw demokratycznych
uczy, że w przeszłości doprowadzała ona je do upadku. „Wszystko wolno…”,
każdy sobie, ogólny bałagan,
korupcja, walka o władzę, ciemne interesy, układy, każde przestępstwo można
usprawiedliwić, każdą niewinność oskarżyć. Przykładów i dowodów jest o wiele
więcej, ale ja nie jestem ani filozofem ani historykiem, jestem monarchistą.
Monarchia - prawicowa dyktatura, w
której władza postępuje zgodnie z moralnością, szanuje prawo, tradycje,
obyczaje, i robi wszystko aby
gospodarstwo którym zarządza wzbogacać i umacniać. Monarcha nie okradnie sam
siebie, nie będzie działał na swoją szkodę i swojego Państwa, będzie dbać o ład
w nim i porządek. Nie podoba mi się demokracja, nie chcę zamętu, awantur i
niepokoju.
Ktoś powie, że każdy ustrój ma dobre i złe strony – ja wybieram ten, który
ma mniej złych, a może wcale.
środa, 13 kwietnia 2016
NOC 13 KWIETNIA 1940 ROKU
13 kwiecień 1940 rok !
To już 76 rocznica naszej wywózki na Sybir. Wracają
wspomnienia, czy to był zły sen, koszmar? Sam w to uwierzyć nie mogę, że
organizm ludzki takie warunki może przetrzymać. Znieść głód, zimno, łachmany, wszy
i choroby i praca ponad siły od świtu do nocy. Niewiarogodne jest to również
dla tych co czytają te słowa. Skąd mają wiedzieć o tej tragedii tysięcy
Polaków, i o tysiącach pomarłych na
skutek chorób i wycieńczenia Przez lata
nie uczono ich w szkołach, a nawet dziś gdy się obchodzi różne rocznice,
o sybirskiej gehennie media w naszego Kraju milczą jak zaklęte. A nawet gdy
pojawi się lakoniczna zmianka o masowych wywózkach to brzmi ona tak, jak mówi
się dziś o tych co wyemigrowali do innych krajów do pracy, ot zwykła informacja
jakich wiele. Żal i zniesmaczenie, gorycz tych co jeszcze żyją ich wspomnienia
cierpień, które przeszli, tych śmierci, osieroceń, rozpaczy których byli
świadkami często nie pozwalają im zasnąć w nocy.
Ty Panie Boże o nich nie zapomnisz.
,
13 kwiecień
Noc 13 kwietnia...
Świat się zapadł i powstał nowy, straszny całkiem inny,
Gdy wyciągnięta w mroku chamska łapa
Zburzyła gniazdo nasze - dom rodzinny.
Stukanie do drzwi...
Natarczywe dłonie za klamkę szarpią chytre i sprężone.
Błysk świadomości: to już koniec, koniec.
Modlitwa cicha "Pod Twoją Obronę"...
Łomot buciorów ciężkich.
W okno świeci blaskiem latarki i odchodzi potem...
W łóżeczkach płaczą obudzone dzieci,
A serca biją, biją im jak młotem.
Te obłąkane strachem oczy dziecka,
Usteczka drżące, nieprzytomne, blade!
Za drzwiami krzyk!
"Atkroj! zdzieś właść sowiecka!"
I myśl:
Skończone... trudno!... nie ma rady!...
Już są w mieszkaniu - uśmiechnięci, grzeczni
I tylko w oczach czai się coś na dnie,
A serce bije, że jest niebezpieczne,
Cios wymierzony lada chwila spadnie.
Rewizja...
Na ścianie cień jak plama,
Szpiegowski wzrok co każdą rzecz przewierci,
Pamiątki drogie w chciwych łapach chama
I wreszcie wyrok..
Prawie wyrok śmierci!
Podróż w wagonach ciemnych... jak bydlęta! Kraty okien... Jeszcze raz przed nami
Ta polska ziemia, ta najdroższa, święta,
Ta męczennica co nas żegna łzami.
A potem pól rosyjskich szary smutek,
Zgnębieni, głodni ludzie na peronie
I szare niebo chmurami zasnute,
Zamarłe oczy i bezsilne dłonie.
I wreszcie stepy...
Stepy i burzany,
Kirgizów twarze, wiatru dziki lament
I pierwszy rok wśród nędznych chat z samanu,
Długi - jak wieczność,
Czarny - jak atrament.
Świat się zapadł i powstał nowy, straszny całkiem inny,
Gdy wyciągnięta w mroku chamska łapa
Zburzyła gniazdo nasze - dom rodzinny.
Stukanie do drzwi...
Natarczywe dłonie za klamkę szarpią chytre i sprężone.
Błysk świadomości: to już koniec, koniec.
Modlitwa cicha "Pod Twoją Obronę"...
Łomot buciorów ciężkich.
W okno świeci blaskiem latarki i odchodzi potem...
W łóżeczkach płaczą obudzone dzieci,
A serca biją, biją im jak młotem.
Te obłąkane strachem oczy dziecka,
Usteczka drżące, nieprzytomne, blade!
Za drzwiami krzyk!
"Atkroj! zdzieś właść sowiecka!"
I myśl:
Skończone... trudno!... nie ma rady!...
Już są w mieszkaniu - uśmiechnięci, grzeczni
I tylko w oczach czai się coś na dnie,
A serce bije, że jest niebezpieczne,
Cios wymierzony lada chwila spadnie.
Rewizja...
Na ścianie cień jak plama,
Szpiegowski wzrok co każdą rzecz przewierci,
Pamiątki drogie w chciwych łapach chama
I wreszcie wyrok..
Prawie wyrok śmierci!
Podróż w wagonach ciemnych... jak bydlęta! Kraty okien... Jeszcze raz przed nami
Ta polska ziemia, ta najdroższa, święta,
Ta męczennica co nas żegna łzami.
A potem pól rosyjskich szary smutek,
Zgnębieni, głodni ludzie na peronie
I szare niebo chmurami zasnute,
Zamarłe oczy i bezsilne dłonie.
I wreszcie stepy...
Stepy i burzany,
Kirgizów twarze, wiatru dziki lament
I pierwszy rok wśród nędznych chat z samanu,
Długi - jak wieczność,
Czarny - jak atrament.
ANNA RUDAWCOWA
,
Sybir 1941 rok. W pierwszą rocznicę wywozu.Sybir 1941 rok. W pierwszą rocznicę wywozu.
poniedziałek, 11 kwietnia 2016
NIE KAŻDY TAK POTRAFI
Wiersz Anny Rudawcowej pt. "Kołysanka mego syna" czyta Redaktorka Radia Katowice pani Danuta Skalska
Poezję można czytać na roże sposoby, jednak prawdziwe piękno
tkwi w jej interpretacji. Tylko prawdziwie wrażliwa natura jest zdolna
zrozumieć poetę i przekazać innym nie tylko treść wiersza, ale i pobudzić
wyobraźnię dogłębnie wzruszając słuchacza.
sobota, 9 kwietnia 2016
piątek, 8 kwietnia 2016
POEZJA,KTÓRA NIE ZNUDZI,BO JEST DOKUMENTEM I CZĄSTKĄ HISTORII POLSKIEGO NARODU
W czwartek 7 kwietnia zostałem zaproszony przez panią
redaktor Danutę Skalską z Radia Katowice do Centrum Kresowian w Bytoniu z
prezentacją poezji Anny Rudawcowej poetki-sybiraczki. Przybyłe na spotkanie osoby to przeważnie lwowiacy
szczególnie mocno związani pamięcią z miastem swojego pochodzenia i pielęgnujących
kresowe tradycje, kulturę i wspomnienia. Obecna pani redaktor znana wszystkim
kresowiakom z audycji radiowych „Lwowska Fala” z wielkim wzruszeniem czytała
wiersze wygnańcze poetki, bardzo silnie akcentując tragizm sytuacji w której
były one pisane. Natomiast ja jako syn przedstawiłem zebranym w niewielkim
skrócie trzy okresy z życia Anny Rudawcowej tj. okresu przedwojennego,
wygnańczego i powojennego, wykazując jednocześnie jaki wpływ miały one na jej
twórczość.
Ta prezentacja wzbogaciła cykl prowadzonych przeze mnie
prelekcji dotyczących zarówno wszystkich okresów życia poetki Anny Rudawcowej
jak i jej twórczości.
Następne tego typu spotkanie odbędzie się w Gliwicach w
Stacji Artystycznej w Rynku nr 4 w dniu 29 kwietnia o godz.17.30 na które już
dziś zapraszam. Temat spotkania „POEZJA ANNY RUDAWCOWEJ POETKI SYBIRACZKI.
wtorek, 29 marca 2016
niedziela, 20 marca 2016
sobota, 19 marca 2016
WIERSZE ANNY RUDAWCOWEJ NA ZBLIŻAJĄCY SIĘ WIELKI TYDZIEŃ
GÓRA OLIWNA
Noc ma kształt krzyża
rozpiętego cierpieniem -
jakaś inna niż wszystkie
zła i dziwna...
ciężko się wspinać w
pustce i mroku
po ścieżkach skalistych i
ciernistych -
wysoko jest Góra Oliwna,
Wysoko!....
Na niebie się krwawi
nieodwracalnego kielicha,
pełnego po brzegi goryczy,
rubinowa pożoga...
Czy to zawsze tak trudno
i tak męcząco iść w górę
śladami zranionych stóp
Boga?
Noc ma twarz zdrajcy
i w dal bezpowrotną
tchórzliwym milczeniem się
ściele,
złym snem na powieki się
kładzie...
Jak straszna jest Twoja
samotność
gdy śpią przyjaciele!
Wstańcie! Czuwajcie! Już
czas...
Zanim kur zapieje
wieszcząc, że dokonała się
zdrada,
zanim ziemia zadrży ze
zgrozy
I pęknie zasłona w
świątyni -
wstańcie! Tej nocy
tragiczne dzieje
Trzeba przeżyć...
poznać... zbadać
Usta nieme i oczy ślepe
nie potrafią mroków
rozpraszać;
w mroku skona Bóg obok
łotra
i nie znajdzie przyjaznej
ręki,
która dłonie od krzyża
oderwie...
Sprzeda Go pocałunek
Judasza,
osamotni zaparcie się
Piotra.
Głazem legnie u grobu
zimne serce człowiecze,
słow modlitwy zapomni...
Gniewny anioł przyleci
i odejdzie bezsilny ze
złamanym mieczem
i nie skruszy pieczęci...
Daleko dzień trzeci!...
* * * * * * * * * * * * *
* * * * * * *
Już płacą cuchnące
srebrniki,
już brzęczy żołdaków
zbroja...
Oto zbliża się ten co Cię
zdradzi!
Ból serce na wylot
przewierci...
Smutna jest dusza moja,
smuta aż do śmierci!....
poniedziałek, 14 marca 2016
POWAŻNIEJĄ NASTROJE - ZBLIŻA SIĘ TYDZIEN MĘKI PAŃSKIEJ
Chrystus i róże
Był u Chrystusa kiedyś dawno
Cudowny ogród pełen róż:
On czule pąki pielęgnował,
Najmniejszy z listków ścierał kurz.
A gdy się róże rozwinęły,
Pachniało tak w ogrodzie tym,
Że Chrystus zwołał wszystkie dzieci
By się cieszyły razem z Nim.
Lecz każde z nich zerwało kwiatek,
Wdeptało róże w proch i pył...
"A dla mnie co?" - zapytał Chrystus
I w głosie jego smutek był.
Uwiły dzieci ostre ciernie:
"Dla Ciebie wieniec mamy już!"
I krople krwi na Jego skroniach
Zakwitły w cierniach zamiast róż.
Subskrybuj:
Posty (Atom)























